Klienci często przesyłają do wyceny projekt komponentu o średnicy zaledwie kilku milimetrów i przeżywają szok cenowy. Wydaje się logiczne, że skoro zużyto mniej materiału, część powinna być tania. W praktyce jest jednak odwrotnie. Produkcja małych precyzyjnych detali na CNC to proces, w którym zmniejszenie skali fizycznej drastycznie podnosi koszty technologiczne.
Mikroskopijne części wymagają od nas nie tylko bardziej zaawansowanego sprzętu, ale też zupełnie innego, delikatniejszego podejścia inżynieryjnego. Paradoks polega na tym, że maszyna musi włożyć nieproporcjonalnie więcej pracy w usunięcie niewielkiej ilości metalu, zachowując przy tym rygorystyczne parametry. Zamiast standardowej produkcji, mamy do czynienia z mikrochirurgią przemysłową.
W skrócie:
Obróbka CNC małych detali jest droga przez wysokie koszty początkowej konfiguracji maszyn.
Mikronowe tolerancje wymagają ekstremalnie powolnej i ostrożnej obróbki.
Skomplikowane kształty wydłużają czas programowania maszyny niewspółmiernie do wielkości detalu.
Przy większych seriach zawsze zaleca się przejście na alternatywne metody produkcji.
Wielu konstruktorów nie zdaje sobie sprawy, że związek między zaostrzeniem tolerancji wymiarowych a kosztem produkcji wcale nie jest liniowy. Przejście z tolerancji ±0,05 mm na ±0,02 mm potrafi podnieść cenę obróbki nawet o 50%. Jeśli jednak projekt wymusza zejście do poziomu ±0,01 mm, koszty jednostkowe są mnożone kilkukrotnie.
Wynika to bezpośrednio z ograniczeń fizycznych. Aby zachować taką powtarzalność, operator musi radykalnie zmniejszyć prędkość posuwu. Ponadto mikronarzędzia tnące zużywają się błyskawicznie, a nawet niewidoczne gołym okiem stępienie frezu eliminuje detal jako brak. Wymiana narzędzi i kalibracja pożerają cenny czas maszyny.
Kolejnym potężnym generatorem kosztów jest proces kontroli jakości. Przy standardowych częściach wystarczy pomiar wyrywkowy, jednak bardzo małe, precyzyjne detale wymuszają weryfikację niemal każdej cechy za pomocą zaawansowanych maszyn współrzędnościowych. Płacisz więc nie tylko za to, że maszyna skrawa detal, ale również za to, że inżynier jakości poświęca mu mnóstwo uwagi.
Czynniki technologiczne podnoszące koszty obróbki precyzyjnej:
Wolniejsze prędkości skrawania – narzędzia muszą poruszać się ostrożnie, aby zachować kontrolę nad wymiarami.
Szybsze zużycie narzędzi – częsta wymiana mikrofrezów zapobiega utracie precyzji, ale wydłuża cykl.
Ulepszone mocowania – uchwyty muszą całkowicie eliminować mikroruchy części podczas cięcia.
Rygorystyczna kontrola temperatury – rozszerzalność cieplna materiału potrafi zaburzyć wymiary na poziomie mikrometrów.
Wyczerpująca kontrola jakości – mierzenie każdej kluczowej cechy to długotrwały i obciążający proces.
Design części ma kolosalny wpływ na wycenę. Małe detale o niestandardowych kształtach, posiadające asymetryczne otwory, ostre krawędzie wewnętrzne czy mikrokanały, wymuszają zastosowanie drogich, 5-osiowych centrów obróbczych. Programowanie CAM dla takich elementów oraz samo ustawianie maszyny trwa bardzo długo, co w przypadku tak fizycznie małych części wydaje się nieproporcjonalne.
Dodatkowym problemem obróbki skrawaniem jest jej ubytkowy charakter. Tworząc element z litego bloku tytanu lub wysokogatunkowej stali nierdzewnej, potężna część drogiego materiału zamienia się w bezużyteczne wióry. Przy drogich stopach to marnotrawstwo mocno winduje całkowitą cenę inwestycji.
Jeśli detal jest trudny do uchwycenia i wymaga kilku operacji, maszyna musi się zatrzymać, a operator przepiąć element do nowego uchwytu. Dlatego zawsze sugerujemy zastanowić się nad odpowiednimi technologiami dla skomplikowanych geometrii, zwłaszcza kiedy zależy nam na optymalizacji budżetu bez utraty funkcjonalności.
Aby w pełni zrozumieć koszty, trzeba spojrzeć na to, jak rozkłada się opłata za zamówienie. Na ostateczny rachunek składa się jednorazowe przygotowanie programu, koszt samego materiału oraz czas pracy wrzeciona. Program i mocowania trzeba opłacić niezależnie od tego, czy robimy jedną sztukę, czy tysiąc.
Przy zamówieniu na jeden prototyp, klient pokrywa 100% kosztów ustawienia. Jeśli seria rośnie do 50 czy 100 sztuk, koszt startowy jest amortyzowany, a cena jednostkowa zaczyna drastycznie spadać i ostatecznie się stabilizuje. Pamiętajmy o tym, rozważając projektowanie pod produkcję seryjną.
W pewnym momencie pojawia się jednak próg opłacalności. Klasyczna obróbka CNC ma sens w przypadku prototypów oraz krótkich serii do kilkuset sztuk. Kiedy jednak zależy nam na ciągłej, seryjnej produkcji skomplikowanych części, skrawanie ich blok po bloku po prostu przestaje być ekonomicznie uzasadnione.
Większość firm nie wykorzystuje potencjału nowocześniejszych rozwiązań, bo po prostu ich nie zna. Kiedy skala biznesu rośnie, naturalnym wyjściem staje się technologia Metal Injection Molding. Mówiąc najprościej, jest to metoda łącząca swobodę formowania tworzyw sztucznych z twardością i wytrzymałością litych metali.
MIM rozwiązuje największe bolączki frezarek. Największym wydatkiem jest tutaj stworzenie formy wtryskowej na samym początku. Kiedy jednak forma jest gotowa, produkcja skomplikowanych detali zajmuje sekundy. Odpada problem wieloosiowego programowania dla każdej sztuki oraz straty drogiego materiału – wtrysk jest procesem niemal całkowicie bezodpadowym.
Technologia ta najlepiej radzi sobie tam, gdzie detal jest drobny, ma bardzo złożoną geometrię i jest potrzebny w dużej ilości. Doskonale zachowuje powtarzalność, eliminując często potrzebę przeprowadzania dodatkowych operacji wtórnych na tokarkach. Warto zapoznać się z bezpośrednim porównaniem MIM vs CNC, by zrozumieć różnice.
Nie każdy detal warto produkować w MIM, tak samo jak nie każdą serię opłaca się wycinać z litego metalu. Jeśli potrzebujesz prototypu lub niedużej partii liczącej od kilkunastu do kilkuset sztuk, tradycyjna obróbka skrawaniem pozostanie optymalnym rozwiązaniem.
Jeśli jednak masz w planach produkcję masową komponentu, który jest mały, niesymetryczny i bardzo precyzyjny, przejście na wtrysk ciśnieniowy metalu znacząco obniży Twój jednostkowy koszt. Kluczem jest elastyczność i płynne przejście z pierwszych weryfikacji na maszynach do pełnego skalowania.
Wskazówka: Najlepszym pierwszym krokiem jest przesłanie nam modelu CAD do analizy. Nasi inżynierowie dokładnie przyjrzą się konstrukcji (DFM). Zobaczymy, czy ten detal ma sens w MIM - jeśli tak, pokażemy jak to zrobić dobrze. Jeśli lepiej pozostać przy CNC, powiemy to wprost. Sprawnie i bez ukrytych kosztów.
ROBERT BIELAK
kierownik projektu MIM
rbielak@jg-mat.pl
greszka@jg-group.pl
prezes i założyciel JG Group
GRZEGORZ RESZKA
GODZINY PRACY
Poniedziałek-piątek
7:00 do 16:00
SIEDZIBA FIRMY
JG Machines and Tools Sp. z o.o.
ul. Ignacego Mościckiego 1 24-110